Klub zwołał konferencję prasową, której tematem były finanse za miniony okres obrachunkowy (sezon 2023/24). Jednak zanim zaczęto rozmawiać o kwotach, prezes Pogoni Jarosław Mroczek poinformował, że jest na finiszu rozmów z nowym inwestorem. Na 31 stycznia zwołano nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy Pogoni, na którym dojdzie do zmian w zarządzie i radzie nadzorczej.
„Rozmawiamy i mamy inwestora. Nic więcej nie powiem, bo nie mogę. Do tego zobowiązuje mnie umowa. Wydaje nam się, że znaleźliśmy inwestora, który postawi klub na nogi, a do tego sprawi, że będzie on mocniejszy i będzie walczył o sukcesy. Znamy jego potencjał finansowy i możliwości” – przyznał Mroczek.
Nowy, główny właściciel klubu ze Szczecina miałby przejąć wszystkie akcje spółki EPA, zarządzanej przez Mroczka. To 85 proc. udziałów w Pogoni. Negocjacje są na tak zaawansowanym poziomie, że obecny zarząd ma obowiązek informować potencjalnego nabywcę o ruchach transferowych.
Po informacji na temat zaawansowanych negocjacji dotyczących zmiany właściciela klubu, przedstawiciele Pogoni przedstawili wyniki finansowe sportowej spółki za rok bilansowy równoważny z sezonem piłkarskim 2023/24.
Okazało się, ze spółka zanotowała stratę 8,8 mln zł. A rok wcześniejszy także zakończyła stratą 27,5 mln zł.
„Założyliśmy sobie, że po tak dużej stracie w sezonie 2022/23, kolejny zamkniemy wynikiem dodatnim. Tak się nie stało” - komentował Tomasz Brzozowski, przewodniczący Rady Nadzorczej Pogoni. Przyznał, że na pozytywny wynik finansowy miały się złożyć sukcesy drużyny, których nie było.
„Za wygranie finału Pucharu Polski dostalibyśmy 9 mln zł. Do tego sam start w europejskich pucharach, to kolejne 4 mln zł. Za trzecie miejsce w tabeli byłyby dodatkowe pieniądze” – wyliczył Brzozowski.
To potwierdza opinie, że Pogoń żyła ponad stan, wliczając do budżetu zyski planowane, ale nie osiągnięte.
„Zarządziliśmy ryzykiem mając na myśli, że sukces sportowy uda się osiągnąć. Jesteśmy trochę ofiarą podążania za sukcesem. Zbudowaliśmy droższy zespół, by osiągnąć sukces. Można było zbudować tańszy i nie podążać za sukcesem. Zabrakło trochę punktów i to przekłada się na wynik finansowy” – skomentował Brzozowski.
W efekcie na teraz Pogoń ma do spłaty prawie 50 mln długów. 30 mln zł, to pożyczki długo- i krótkoterminowe, a ponad 19 mln zł, to inne zobowiązania, które należy spłacić natychmiast. Zawodnicy dostają swoje pensje zgodnie z umowami z ewentualnym miesięcznym poślizgiem, co sprawia, że klub nie jest zagrożony licencyjnie.
„Odpowiedzialność za tę sytuację biorę na siebie. Stan klubu jest w dużym stopniu zależny ode mnie. Podejmowałem ryzyko, zbyt optymistycznie” – dodał prezes Mroczek.
Ratunkiem dla Pogoni ma być jej sprzedaż nowemu inwestorowi. Jak podkreślają działacze, Alex Haditaghi nie był wiarygodnym kontrahentem. Teraz negocjacje są na dużo bardziej zaawansowanym poziomie i – jak podkreślał prezes Mroczek – na 99 procent Pogoń zostanie sprzedana. Transakcja ma być sfinalizowana do połowy lutego, a nowy większościowy udziałowiec, miałby jeszcze przed zamknięciem okienka transferowego wzmocnić zespół. (PAP)
pż/ co/
